wczytywanie strony...
Instytut Karpacki Baner Innowacyjna edukacja

Bezrobocie i inflacja

Podobno bezrobocie i inflacja mają coś wspólnego. Chciałoby się zapytać: co ma piernik do wiatraka? Ta zależność spowodowała jedną z największych dyskusji w świecie makroekonomii. Do dzisiaj budzi to znaczną kontrowersję.

Zaczęło się od 1958, kiedy to Alban Philips przedstawił swoje badania, które wykazały, że istnieje KORELACJA pomiędzy bezrobociem a inflacją. Obserwacje prowadził Philips przez 100 lat, od 1861 do 1957. To sporo czasu. Wyszło jednoznacznie, że jest ujemna korelacja, ale najważniejsze było, że korelacja w ogóle zachodzi.

Stworzono wówczas uniwersalną regułę, jakby prawo ekonomii. Wielu w to uwierzyło. Ale… nie wszyscy. Jednak wiele państw zastosowało się do zaleceń wynikających z KRZYWEJ PHILIPSA. To chyba najsłynniejsza krzywa w ekonomii.

Jeżeli inflacja rośnie, to bezrobocie maleje. Co jest ważniejsze? Aby ludzie mieli pracę kosztem drożyzny w sklepach? Trudne pytanie. Czy w ogóle w ekonomii trzeba rozwiązywać takie dylematy? Coś kosztem czegoś, to diabelskie alternatywy.

Zwrot nastąpił nieco później, za sprawą Miltona Friedmana.  Pod koniec lata 60-tych przedstawił swój pogląd, zaprezentował dane. Wychodziło z nich jasno, że w okresie 30 lat, rosła inflacja i rosło bezrobocie. Nazwano to zresztą zjawiskiem STAGFLACJI. W tym przypadku nie ma alternatywy, i to złe i to złe.

Warto jednak przyjrzeć się bliżej tym dwóm podejściom. To dziwne, ale wychodzi, że może zachodzić i jedno i drugie. Zależy od ZACHOWAŃ ludzi na rynku, a one są ZMIENNE. Zależą od czasu występowania. Trudno przewidzieć, jak ludzie zachowają się w poszczególnych czasach.

Sytuacja potwierdzająca zależność z krzywej Philipsa, na przykładzie zdarzeń spowodowanych COVID. Podtrzymywane jest zatrudnienie poprzez dotacje dla firm, wynagrodzenia są wyższe niż wynikałoby to z sytuacji czysto rynkowej. Skoro wynagrodzenia są wyższe, to firmy mają wyższe koszty i dlatego ceny są wyższe, jest inflacja.

Można to opisać inaczej. Jeżeli spada PKB (ilość dóbr sprzedanych), a rządy będą podtrzymywać nominalne dochody ludzi, to ich siła nabywcza napotka na mniejszą ilość dóbr, bo spada PKB, a to spowoduje inflację, ceny wzrosną.

Jeszcze inaczej można wyjaśnić tę ujemna zależność inflacji bezrobocia. Jeżeli pojawia się inflacja, to przychody firm rosną, bo zwiększają się ceny sprzedawanych produktów. Koszty rosną wolniej, ponieważ wynikają z długoterminowych kontraktów. Dotyczy to głównie wynagrodzeń. Przedsiębiorcy mają skłonność do zatrudniania, wiec bezrobocie spada. To dość intuicyjne nawet.

Friedman uważał trochę inaczej, że uczestnicy rynku zmienią swoje zachowania po zwiększeniu inflacji, którą zauważą przez pryzmat wzrostu cen. Zależność jest krótkotrwała i przejściowa.  Na początku rzeczywiście można obserwować ujemną korelacje, ale to tylko przejściowe. Płace nominalne w trakcie inflacji wzrosną, ale pracownicy zorientują się, że realne płace są mniejsze i zażądają podwyżek. Efekt korelacji się skończy.

Związki pomiędzy inflacją i bezrobociem mogą być skorelowane dodatnio, czyli jedno rośnie i drugie, albo jedno maleje i drugie także maleje. Da druga sytuacja jest naturalnie lepsza. Może to wynikać z globalnego ożywienia. Analogicznie, sytuacja, że inflacja rośnie wraz z bezrobociem. Lata 70-te miały takie sytuację.

Niedobra polityka makroekonomiczna w długim okresie może także doprowadzić do zmiany w GLOBALNEJ PODAŻY, czego skutkiem będzie wzrost inflacji i bezrobocia.  Kiedy to może nastąpić? Jeżeli działania badawczo-rozwojowe będą niedostateczne, prawo będzie niestabilne i skomplikowane, dodatkowo wysokie podatki. Kluczowy jest stan NIEPEWNOŚCI przedsiębiorców.

Zależność pomiędzy inflacja może być zatem dodatnia i ujemna. Ale od czego to zależy? I tutaj jest problem, ponieważ nie wiadomo do końca: od czego zależy. Jest zbyt wiele zmiennych. Jest problem złożoności – EMERGENCJI. Ekonomiści w zasadzie się zgodzili, że w długim okresie czasu nie ma zależności pomiędzy inflacja i bezrobocie. Ekonomia jest bardziej dyscypliną społeczną niż matematyczną. Nie ma oczywistych praw i algorytmów. Trzeba zadać pytanie: w jakim zakresie ekonomia to nauka ścisła? Zmienne i mało przewidywalne zachowania ludzi wprowadzają zbyt duże zakłócenia. Spór miedzy ekonomistami będzie zawsze większy niż pomiędzy fizykami. Ci ostatni łatwiej określają przyczynę i skutek.


Zamknij